Niech się mury pną do góry – odbudowa miasta

Podziel się

„Bardzo go kocham. Nie mogłem mieć lepszego ojca niż mam” – tak na rozmowę z tatą zaprosił mnie Andrzej Bojdo. A tato, Stefan, to skarbnica wspomnień. Do Wrocławia, po robotach przymusowych, przyjechał na początku lat 50. Tu poznał przyszłą żonę, która do miasta także przyjechała po robotach.
Wrocław najpierw odgruzowywał, a potem budował wieżowiec za wieżowcem.
Taka to będzie niedzielna opowieść. Na którą zapraszam.
A, kamienica również będzie, ale krótko, bo tato szybko zaczął budować dla rodziny dom. Sam.

Zapraszam
Joanna Mielewczyk

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *