Kamienica, z której słychać było śpiew operowy

Podziel się

Mama do Wrocławia przyjechała w 1946 roku. Z Ostrowa Wielkopolskiego. Wcześniej, w kamienicy przy ulicy Nowej, była już jej siostra. Tyle, że gdy mama w mieście się pojawiła, siostry już nie było. Pojechała dalej. A mama została. A że śpiewać lubiła, poszła na przesłuchanie do Opery Wrocławskiej. Tam poznała tatę. Tato przyjechał z Krakowa.
Kariera rodziców we wrocławskiej operze potoczyła się fantastycznie. Tato, Zygmunt Biliński, był śpiewakiem i reżyserem. Śpiewaczką była też mama – Salomea Bilińska. I o nich, oraz o powojennym mieście będzie najbliższa opowieść.
Kiedy urodziła się bohaterka niedzielnej audycji, rodzina przeprowadziła się do kamienicy przy Komuny Paryskiej.
– O tam, już mieliśmy luksus. Bo mieliśmy toaletę w domu. O łazience nikt nawet nie myślał – opowie Alina Bilińska – Synowiec. Ale gdy rodzice śpiewali, sąsiedzi otwierali okna, taka to była atrakcja.

Zapraszam. Joanna Mielewczyk

Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *